Platform ROAS vs rzeczywisty ROAS — dlaczego Meta i Google zawyżają wyniki kampanii

Czas czytania:

4 min
Suma konwersji z paneli Meta i Google często przekracza liczbę realnych zamówień w sklepie. Wiesz, o ile Twój panel zawyża wyniki?

Spis treści:

Zrób prosty test. Zsumuj konwersje, które w zeszłym miesiącu przypisała sobie Meta, Google i TikTok. A teraz porównaj z liczbą zamówień w panelu sklepu. Jeśli suma z reklam jest większa niż rzeczywistość — a prawie na pewno jest — to znaczy, że co najmniej jeden z Twoich panelów kłamie. Pytanie tylko: który i o ile.

Każda platforma reklamowa przypisuje sobie konwersję, jeśli dotknęła klienta w swoim oknie atrybucji — niezależnie od tego, czy inne platformy zrobiły to samo. Oznacza to, że jedno zamówienie może zostać policzone trzykrotnie: przez Metę (klient widział reklamę tydzień temu), przez Google (kliknął w brand search godzinę przed zakupem) i przez TikToka (obejrzał wideo dwa dni wcześniej). Trzy panele, trzy „sukcesy”, jedno zamówienie.

To nie jest błąd systemu — to jego konstrukcja. Platforma raportuje swój wkład w konwersję według własnych reguł, we własnym interesie. Meta nie wie, co zrobił Google, i nie ma powodu tego sprawdzać. Weryfikacja to zadanie Twoje — albo Twojej warstwy atrybucyjnej.

Platform ROAS to zwrot z wydatku liczony według danych samej platformy — z jej oknem atrybucji i jej metodą przypisywania konwersji. ROAS po deduplikacji (w Sublime: Sublime ROAS) przypisuje każdą konwersję dokładnie raz, według spójnego modelu dla wszystkich kanałów naraz.

Różnica bywa kosmetyczna. Bywa też kilkukrotna — i to właśnie te kanały powinny Cię interesować najbardziej, bo tam budżet jest alokowany na podstawie fikcji.

Widziałem kanał z Platform ROAS ponad 12x, któremu niezależna atrybucja przypisywała niecałe 2,2x. Firma przez długi czas dosypywała do niego budżet, przekonana, że ma maszynkę do pieniędzy. W rzeczywistości kanał zbierał zasługi za klientów, których zbudowały influencerki i ruch organiczny — stał na końcu ścieżki i podpisywał się pod cudzą pracą.

Wzorzec, który powtarza się w niemal każdym sklepie: im bliżej końca ścieżki zakupowej stoi kanał, tym większy jego rozjazd na korzyść panelu. Kampanie brandowe, retargeting, porównywarki — to naturalni „domykacze”, którzy w swoich panelach wyglądają fenomenalnie, bo łapią klientów już zdecydowanych.

Odwrotny wzorzec dotyczy kanałów górnego lejka: wideo, influencerów, treści. One w panelach wyglądają słabo, bo rzadko stoją na końcu ścieżki — a ich realny wkład widać dopiero w atrybucji first-touch. O tym, jak czytać role kanałów, piszę osobno w artykule o atrybucji first-touch vs last-click.

Które z Twoich kanałów kłamią i o ile — tego nie powie żadna reguła kciuka. To pierwsza rzecz, którą sprawdzam w audycie, i pierwsza, która zmienia alokację budżetu.

Systematyczna rzecz: budżet płynie w dół lejka. Kanały domykające pokazują najlepsze liczby, więc dostają więcej pieniędzy. Kanały budujące popyt pokazują najgorsze, więc są cięte. Przez kilka kwartałów wszystko wygląda dobrze — retargeting i brand żywią się popytem zbudowanym wcześniej.

A potem popyt się kończy. Brand search przestaje rosnąć, retargeting ma coraz mniejsze grupy, CAC idzie w górę we wszystkich kanałach naraz. Firma diagnozuje „wzrost konkurencji” albo „zmęczenie kreacji” — a prawdziwa przyczyna zapadła rok wcześniej, w arkuszu budżetowym opartym na Platform ROAS.

Rozjazd między Platform ROAS a rzeczywistością to pierwsza liczba, którą wyciągam z panelu klienta — zajmuje to dwie minuty, jeśli wiadomo, gdzie kliknąć. Umów rozmowę diagnostyczną: jeśli masz Sublime lub podobne narzędzie, pokażę Ci ten rozjazd na żywo, na Twoich danych. Bezpłatnie, w 45 minut.

Deduplikacja to przypisanie każdej konwersji dokładnie jednemu źródłu według spójnego modelu atrybucji — zamiast pozwalać każdej platformie liczyć ją osobno. Bez deduplikacji suma konwersji z paneli reklamowych przekracza liczbę realnych zamówień.

Meta i GA4 używają różnych okien atrybucji, różnych modeli (Meta liczy view-through, GA4 nie) i różnych metod identyfikacji użytkownika. To dwa różne systemy pomiarowe — rozjazd jest normą; problemem jest dopiero nieznajomość jego skali.

Nie — jest użyteczny do optymalizacji wewnątrz platformy (porównywanie kampanii i kreacji między sobą). Bezużyteczny, a wręcz szkodliwy, staje się jako podstawa alokacji budżetu między kanałami — do tego potrzebna jest atrybucja zdeduplikowana.

MATEUSZ MAKULEC

Od 20 lat buduję e-commerce w polskiej branży beauty — od performance marketingu po P&L. Od ponad 3 lat pracuję na zaawansowanej atrybucji Sublime, jako jedna z pierwszych firm w branży, łącznie z customowymi modelami atrybucji. Pomagam właścicielom sklepów zamieniać dane na decyzje.

MATEUSZ MAKULEC

Od 20 lat buduję e-commerce w polskiej branży beauty — od performance marketingu po P&L. Od ponad 3 lat pracuję na zaawansowanej atrybucji Sublime, jako jedna z pierwszych firm w branży, łącznie z customowymi modelami atrybucji. Pomagam właścicielom sklepów zamieniać dane na decyzje.

Więcej artykułów